Wprowadzenie

"Doman" to kolejna po "Franko" gra członków grupy World Software. "Doman - Grzechy Ardana", bo tak brzmi pełna nazwa gry, wzorowany jest na poprzednim tytule grupy. Dostajemy jednak dużo bardziej przemyślany i rozbudowany produkt. Gra zajmuje 5 dyskietek i podobnie jak "Franko" ma wbudowany instalator HDD. Dostępna jest również gra w wersji WHDLoad, której niestety nie polecam ze względu na zawarte w niej liczne błędy oraz małą stabilność.

Fabuła

Tym razem gra jednak nie toczy się na szczecińskich ulicach, a w bliżej nieokreślonych czasach średniowiecznych. Mamy możliwość wcielenia się w jednego z dwóch bohaterów: Domana lub Baursa. W przeciwieństwie do "Franko", w Domanie możemy przeżywać przygodę także z kolegą dzięki dodanej możliwości gry dla dwóch osób, co znacznie urozmaica rozgrywkę.

Doman: Wybierz bohatera - Domana lub Baurusa.

"Doman" posiada mało oryginalną, oklepaną fabułę polegającą na zabiciu złego - nazywa się Ardan. Jak możemy się dowiedzieć z intra Ardan jest złym człowiekiem, który wykorzystywał swój lud, a my jako niepokonani herosi możemy owy lud uwolnić spod złego panowania okrutnego władcy. Tak oto w skrócie wygląda nasza przygoda, której musimy stawić czoło.

Oprawa wizualna

Od pierwszego kontaktu z grą możemy łatwo zauważyć, że "Doman" posiada dużo lepszą oprawę graficzną w porównaniu do "Franko". Gra jest w 32 kolorach ("Franko" był tylko w 16), a postacie są znacznie staranniej wykonane. Naprawdę cieszą oko, nie ustrzeżono się jednak od błędów anatomicznych. Bohaterowie mają mięśnie, z którymi współczesna medycyna jeszcze się nie spotkała - jednak nie ma to żadnego wpływu na rozgrywkę. Krajobrazy jakie przyjdzie nam zwiedzać w grze, czyli zarówno wsie, polany, łąki również są przyzwoicie wykonane - nie jest to co prawda "majstersztyk" z wykorzystaniem pełnych możliwości graficznych Amigi, grafika nadal „trąci” Deluxe Paintem, ale wygląda już zdecydowanie lepiej. Krajobrazów jest naprawdę sporo i co najważniejsze nie powtarzają się. Na uwagę zasługuje dolina wisielców będąca jednym z etapów Domana, w której to autorzy przeszli samych siebie przedstawiając brutalnie wykonane tła z ludźmi ponabijanymi na pale oraz nieszczęśnikami powieszonymi na okolicznych drzewach.

Doman: Obrazki przedstawiają krwawą walkę Domana z oponentami.

Brutalność

Jak już wspominam o brutalności to muszę dodać, że "Doman" jest jeszcze bardziej krwawy od "Franko". Naszym przeciwnikom możemy odcinać głowy, a leżących na ziemi uderzać mieczem lub toporem. Nadmiar brutalności możemy jednak wyłączyć w opcjach gry. Polecam to rozwiązanie osobom wrażliwym, bo krew w Domanie leje się hektolitrami. Opcja nazywa się "brutality" i pewnie pomysł jest zapożyczony z gry "Mortal Kombat". Po wyłączeniu brutalności żadne głowy nie będą odpadać od korpusów, ani też nie uświadczymy widoku krwi.

Trzeba przyznać, że Ci gracze, którzy lubią „jatkę” na ekranie będą w pełni usatysfakcjonowani. W grze "Franko" walczyliśmy na pięści i nogi oraz jeździliśmy Fiatem 126p. Tutaj mamy pokaźny arsenał broni jedno i dwuręcznych, dostępna jest nawet broń dystansowa - kusza. Co ciekawe wojownicy wykonują różne ciosy przy korzystaniu z różnych broni. Wojownik inaczej się zachowuje mając halabardę, a inaczej miecz. Niestety walcząc w wodzie dostępny mamy tylko jeden rodzaj broni, co utrudnia rozgrywkę. Ponadto za pomocą specjalnego kodu możemy aktywować w grze karabin "kalashnikov". Wygląda to "uroczo", tym bardziej, że z taką bronią wrogowie nie mają żadnych szans.

Doman: Po wpisaniu kodu KALASZNIKOV zamiast kuszy możemy wybrać karabin.

Wrogowie

Teraz kilka słów o naszych oponentach. Jest ich podobnie jak w grze "Franko" kilka "typów" różniących się między sobą zarówno wyglądem, rodzajem używanej broni oraz stylem walki. Poza wojownikami używającymi białej broni przyjdzie nam stawić czoła łucznikom, kusznikom oraz kościotrupom ubranym w habit.

W grze musimy pokonać trzech bosów: Hectora, Sandiusa oraz Slavo, z którymi trzeba będzie zawalczyć trzykrotnie aby ich ostatecznie uśmiercić. Na samym końcu czeka na nas sam zły Ardan. Podobnie jak w "Franko" bosowie są mocno przerośnięci, a już sam Ardan zajmuje po machnięciu mieczem grubo ponad połowę ekranu. Bosowie mają też tę wadę, że mogą nas wbić w ziemię, a co za tym idzie uśmiercić jednym ciosem, dlatego trzeba bardzo uważać podczas walki z nimi. Poza bosami reszta oponentów ma wymiary zbliżone do naszych herosów. Dodatkowo część wrogów różni się od nas innym kolorem skóry - dokładnie zielonym.

Doman: Obrazek po lewej stronie przedstawia walkę ze złym Ardanem.

Poza wrogami żądnymi naszej krwi spotkamy również wieśniaków, wojowników, inwalidów i innych życzliwych nam ludzi. Obdarowywać oni nas będą energią, uzbrojeniem oraz testem antypirackim.

Doman: Rodzaje broni oraz test antypiracki.

Rodzaje broni

  1. Miecz – biała broń sieczna,
  2. Topór - broń obuchowo-sieczna,
  3. Morgensztern - z głowicą nabitą kolcami w kształcie gwiazdy,
  4. Kiścień - kula z kolcami na łańcuchu,
  5. Halabarda - dwuręczna broń drzewcowa,
  6. Labrys – topór o podwójnym ostrzu,
  7. Kusza - broń miotająca neurobalistyczna,
  8. Karabin Kałasznikow - dostępny po wpisaniu kodu

Rodzaje broni od lewej: Miecz, topór, morgensztern, kiścień, halabarda, labrys, kusza, karabin.

Walka

Wspomniałem już o krajobrazach, ale nie pisałem o tym, że część akcji dzieje się na mokradłach w wodzie. Nasi herosi zanurzeni są po uda w wodzie, podobnie zresztą jak przeciwnicy. Walcząc w wodzie do dyspozycji mamy jedynie miecz lub topór w zależności od tego, czy gramy Domanem czy Bauresem. Jest to dość trudny etap, ponieważ nie można skakać, a co za tym idzie powalać przeciwnika na ziemię. Przy okazji warto wspomnieć co nieco o mechanice gry, która w porównaniu do "Franko" została mocno poprawiona. Grając w "Franko", gdy nasz bohater zostanie przewrócony przez wroga bardzo trudno się z tego śmiertelnego uścisku oswobodzić. W praktyce, gdy oponentów było dwóch i udało się im nas otoczyć to musieliśmy się liczyć ze stratą dwóch czy nawet trzech żyć zanim udało nam się oswobodzić z tego klinu. W Domanie rozwiązano ten problem w taki sposób, że nasza postać kładzie się na ziemi tylko wtedy gdy straci życie, po czym znika i odnowiona wychodzi z lewej strony ekranu. Dzięki takiemu rozwiązaniu unikamy klinowania naszego herosa.

W Domanie niestety nie możemy zabijać jednym ciosem leżących przeciwników jak to miało miejsce w grze "Franko". Tutaj bijąc leżącego zabieramy mu tylko niewielką część energii, ale za to czynność tą możemy powtarzać albo do skutku, czyli do jego śmierci, albo do jego ocucenia i powstania z ziemi. Dodatkowo przeciwnik złapany przy przerzucie w "Franko" działał jak pocisk, a jego ciało powalało na ziemię innych oponentów. W Domanie niestety tego nie ma. Kolejnym minusem jest to, że denaci po kilku sekundach znikają, a pozostaje po nich tylko krew. Trochę szkoda, że autorzy nie rozwiązali tego tak samo jak we "Franko", gra na pewno by na tym tylko zyskała.

Doman: Walka na mokradłach.

Etapy

Gra podzielona jest na kilka etapów, jeden etap w grze to jeden dzień. Owe etapy przeplatane są statycznymi rysunkami z "filozoficznym" podsumowaniem minionego dnia oraz krótką animacją z zamku Ardana. Wygląda to naprawdę ciekawie, a zarazem ładnie układa się w jedną spójną całość. Widać, że w przeciwieństwie do "Franko" autorzy pozwolili sobie na "filozoficzne" podejście do gry.

Mimo oklepanej fabuły całość prezentuje się naprawdę nieźle. Dodatkowego smaczku dodaje grze mini etap zręcznościowy, który występuje dwa razy. Autorzy także zaserwowali nam mały żart. W zamku Ardana pokazuje się "Franko" znany z poprzedniej części gry, który rzuca różnymi śmiesznymi tekstami. Tekstów jest kilka i są one losowe.

Doman: Obrazki przedstawiają przerywniki w grze.

Muzyka

Jakość sampli jest nieco lepsza niż w "Franko" choć tutaj już nie uświadczymy zdigitalizowanej ludzkiej mowy. Za to są odgłosy oraz brzęki broni, gdy parujemy ciosy, świst bełtu wystrzelonego z kuszy itd. Poza tym mamy jeszcze całkiem bogatą gamę odgłosów przyrody. Zaczynając wyliczanie od piania koguta w wiosce, szumu płynącej wody w rzece czy dźwięków towarzyszących podczas burzy. Jeśli jednak nie chcemy słuchać odgłosów przyrody to możemy przełączyć się na muzykę. Niestety nie jest ona porywająca jeśli chodzi o samą rozgrywkę, natomiast w intrze oraz w przerywnikach jest bardzo klimatyczna i miło się jej słucha. Stylizowana jest oczywiście na średniowieczny folklor.

Podsumowanie

Czy "Doman" jest grą bez wad? Oczywiście, że nie. Dwie małe wady już wcześniej wymieniłem do tego dochodzi fakt, że gra jest wciąż za krótka, żeby można było się nią nacieszyć dłużej niż jednym wieczorem. Po obejrzeniu animacji końcowej pozostaje wciąż mały niedosyt i chciałoby się czegoś więcej poza napisem "gratulacje – jesteś wielkim i twardym wojownikiem", krótkim outrem z paroma obrazkami, czy czarno-białymi zdjęciami autorów gry.

Doman: Zakończenie gry.

Poza tym autorzy nie dali również oficjalnie możliwości kontynuacji gry od konkretnego etapu choć po latach wyciekły kody, które to umożliwiają. Broni jest niby sporo, ale tak naprawdę użyteczne są tylko dwie może trzy. Kusza gdy gramy samotnie jest bezużyteczna. Nadaje się do jako takiego stosowania tylko gdy gramy z kolegą lub koleżanką ale i tak najlepiej jest wymienić ją na inną broń. Gra od czasu do czasu w szczególności gdy gramy z HDD lubi się bezpowrotnie wysypać. Program po napotkaniu na błąd generuje dobrze znany z "Franko" napis "Dysk Dupa" i pozostaje nam wtedy jedynie wykonanie resetu komputera. Szkoda, że autorzy nie pomyśleli o czymś takim jak gadżet z napisem "retry" (doczytaj ponownie). Są to jednak drobne potknięcia, które miłośnikowi tego typu gier nie będą zbytnio przeszkadzały.

"Doman" został napisany w Amosie co jednoznacznie odpowiada na pytanie o możliwość grania na ekranie VGA. Gra zadowoli się komputerem Amiga 500 z jednym megabajtem pamięci RAM typu CHIP. Trzeba jednak mieć świadomość, że choć sama rozgrywka będzie przebiegać w miarę komfortowo to przechodzenie z lokacji do lokacji oraz doczytywanie danych pochłonie nam sporo czasu. Oprócz tego posiadacze tylko jednego megabajta RAMu muszą pogodzić się z obcięciem części dźwięków oraz brakiem jednego ciosu jaki może wykonać nasz wojownik. Posiadacze większej ilości pamięci tych problemów już nie będą mieć. Grę warto zainstalować na dysku twardym, unikniemy wtedy żonglerki dyskietkami oraz znacznie skrócimy czas wczytywania danych.

Zawartość pudełka

Na sam koniec wspomnę jeszcze co można znaleźć w oryginalnym pudełku z grą. Poza samymi dyskietkami w liczbie pięciu sztuk znajduje się tam jeszcze instrukcja zwierająca kody zabezpieczające oraz podręcznik do gry. Kody zostały sprytnie rozmieszczone po jednym na każdym rogu kartki. W praktyce szukając danego kodu trzeba czasami trochę po wertować kartkami, aby znaleźć to czego szukamy. Trzecią ciekawą rzeczą jest opowiadanie na podstawie którego powstała gra. Autorem jest grafik z grupy World Software. Kilkunastu stronicowe „dzieło” nie "trąci" nudą, ale też nie jest zarazem czymś co powala na kolana. Ot taka sobie historyjka. Szkoda tylko, że Baurus w niej ginie. Nie będę Wam więcej streszczał, jeśli macie możliwość to poczytajcie sami.

Doman: Zakończenie gry.

Kody

Poniżej zamieszczam kody, które z powodzeniem możemy używać w grze.
Kody wpisujemy na ekranie z ustawieniami (brutality, scroll, efekty).
Po poprawnym wpisaniu kodu ekran powinien zamigotać.

KodyOpis
SRAMNAPCOtrzymamy 12 żyć
KOCHAMZABIJANIENieśmiertelność
PUSZCZABUKOWAKod do drugiego poziomu
STARYGRZYBKod do trzeciego poziomu
CIEMNAJASKINIAKod do czwartego poziomu
ZAMEKZABYTEKKod do piątego poziomu
UCZCIWYWyłącza wszystkie kody
KALASZNIKOVZamiast kuszy mamy karabin
JEZUSZABIJAKAJedna strzała z kuszy zabija wroga
JEZUSMOIMPANEMWrogowie stają się słabsi
DREWNOPCWrogowie stają się silniejsi

Zakończenie

Jak można wywnioskować z końcowego demka w grze autorzy zostawili sobie furtkę do kontynuacji. Brat Ardana uchodzi z życiem a tytułowy "Doman" postanawia go odnaleźć. Autorzy po Domanie wzięli się za produkcję "Franko2 - No Mercy" oraz "Kajko i Kokosz - Porwanie Mirmiła". Niestety, żadna z tych gier nie powstała. Nie ma też co liczyć na to, że kiedykolwiek autorzy wspólnie zrobią nam Domana 2. Trochę szkoda ponieważ "Doman" jest dużo lepszy od "Franko". Pozostaje nam teraz tylko pomarzyć na jakim poziomie byłyby kolejne gry członków grupy World Software.

Czesław Mnich